fot. Rafał Remont
fot. Rafał Remont
Szczecińskie Śródmieście to taki miejski kundel. Nie wszystkim może odpowiadać ten miks urbanistycznych genów. Ktoś może przejść obok obojętnie, z rezerwą, albo wręcz otwarcie krytykując. Ktoś inny przyzna nawet, że owszem, jest uroczy, ale ostatecznie i tak zwróci się w kierunku rasowych części miasta. Ale są też tacy - wśród nich ja - którzy tylko mieszkańca uznają za towarzysza na całe życie. Nie zrozumcie mnie źle, doceniam i podziwiam smukłe sylwetki i harmonijne kształty rasowych dzielnic i osiedli. Mimo wszystko nic nie rozpala mojej wyobraźni bardziej niż odkrywanie niezwykłości dzieła przypadku, a to bezustannie zapewnia mi Śródmieście Szczecina. To prawie 46 km2 i w tej liczbie - dla mnie równie małej, jak dużej - zawiera się początek mojego miasta, jego pełna turbulencji transformacja z nadrzecznego grodu i siedziby książąt na wzgórzu, przez los twierdzy przez setki lat ściśniętego w pierścieniu miejskich murów, do prężnego ośrodka przemysłowego z szachownicą ozdobnych kamienic i charakterystycznych kleksów rond, aż do miasta ruin, które stało się nowym domem dla tysięcy osób. Śródmieście - jak krążący z nosem przy trotuarze pies - było świadkiem zmian i jest miejscem, które warto poznać.
chodź, pokażę Ci powstało, by trochę się tu wspólnie powłóczyć. Kiedy kiełkował we mnie pomysł na stworzenie autorskiego przewodnika po mieście, chciałam, by nie był tylko jednostronną opowieścią o wielkiej historii. Chcę żeby to była forma doświadczania miasta i jego nieprawdopodobnej opowieści. O tym, jak oswaja się nowe miejsce - w skali indywidualnej, w skali jednego pokolenia, w skali 80 lat. Mam nadzieję, że nie tylko zachęcę Ciebie - tego/tą, która do Szczecina przyjeżdża po raz pierwszy - do poznania naszego miasta i pozwolenia mu, by skradło Twoje serce. Chciałabym Ciebie - Szczecinianina/Szczeciniankę od lat albo od zawsze - zaprosić do odkrywania, szperania, włóczęgostwa. Nie tylko w przestrzeni, ale we własnej topografii pamięci. "Chodź, pokażę Ci!" - to przecież to, co mówimy tuż przed odkryciem jakiegoś sekretu, opowieści, wyznaniem miejsca, odkryciem tajemnicy.
Pośpiech i niedoczas to nie wynalazki współczesności, choć pęd naszej codzienności z pewnością jest bardziej dotkliwy. Szybciej się przemieszczamy, szybciej zdobywamy informacje, szybciej robimy zakupy, wszystko dzieje się szybciej. Przeciwwagą jest filozofia życia slow, wizja ucieczki z miasta na idylliczną wieś i powrót do prostego życia. Pomiędzy jest całe spektrum życiowych wyborów, wśród których znajduję swoją metodę na szczęśliwość - świadome błądzenie po mieście. Czy pamiętasz, gdzie zawsze zjeżdżało się zimą na sankach? Czy ciągle się to robi w tym miejscu? Czy gdzieś pozostał trzepak, na którym latem całe osiedle kręciło akrobacje? Może nie zniknął jeszcze skrót pomiędzy kamienicami, którym uciekało się przed losem zlanego w śmigus-dyngus? Chodź, przypomnij sobie!
Jeśli chcesz mi pokazać swój fragment Śródmieścia, daj mi koniecznie znać!
Napisz do mnie: kinga.rabinska@gmail.com.